niedziela, 17 maja 2015

Rozdział pierwszy ~ Zagubiona

Cześć! Jest to pierwszy rozdział mojego nowego Tomione. Uznałam iż nie potrzeba mi prologu, więc napisałam od razu rozdział. Mam nadzieje, że wyłapałam wszystkie błędy (jak pewnie wiecie ciężko jest je dopatrzeć w swoim tekście). Zamierzam także znaleźć betę. Jeśli ktoś jest zainteresowany niech pisze do mnie (misssawko@gmail.com). I poszukuje też tła. Zapraszam do komentowania moich rozdziałów. Chętnie czytam opinie, a także zapraszam na Dramione (http://dramione-i-thought-i-was-an-alien.blogspot.com/) To tyle jeśli chodzi o informacje.
Miłego czytania!
                                                                         ~~

— Hermiono, jesteś na mnie obrażona? — zapytał Zbawca Świata Czarodziejów chodząc szybko za szesnastoletnią przyjaciółką. Ta odwróciła się do niego energicznie co spowodowało, że pukiel jej ładnych kasztanowych włosów opadł z siłą na lewe ramie.
— Nie, nie jestem. — Burknęła sarkastycznie, a po chwili skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. — wytłumacz mi to. — zażądała. Jeszcze pięć minut temu widziała jak chłopak jej najlepszej przyjaciółki całował się z jakąś nieznaną jej blondwłosa pięknością z Hufflepuf'u na korytarzu. Harry westchnął.
— Chodź do twojego dormitorium. — wziął dziewczynę za rękę i zaczął prowadzić w kierunku wieży uczniów Domu Lwa. Hermiona Granger jako, że była Prefektem Gryffindor'u miała oddzielną sypialnie i łazienkę. 


Gdy usiedli na łóżku w pokoju pani Prefekt, który był wprost "zalany" czerwoną i żółtą barwą Gryfon zaczął się tłumaczyć. 
— Bo wiesz ja... nie czuje już tego samego do Ginny co przed wojną. — chłopiec Który Przeżył zwierzał się Granger. — Wszystko się zmieniło. Nie chce jej ranić, ale to nie jest to co kiedyś. —westchnął. Dziewczyna zrozumiała go. Miała dokładnie to samo z Ronem, który nie rozmawiał z nią przez tydzień, po tym jak powiedziała mu delikatnie, że go nie kocha. Potem zaczął z nią rozmawiać mając nadzieję na powrót. 
— Oh Harry. — szepnęła cicho, a po chwili przytuliła go widząc, że jest zdołowany. Chłopak zdziwiony objął przyjaciółkę. — Ale wiesz, ze musisz jej to powiedzieć? — dziewczyna bardziej stwierdziła niż zapytała, a potem wyswobodziła się z jego ramion. 
— Wiem, zrobię to. Obiecuje. — powiedział.
— Dobrze... Ginny nie dowie się niczego ode mnie, ponieważ chce żebyś sam jej to wyjaśnił. — Oznajmiła, a jej towarzysz skrzywił się, po czym kiwnął w odpowiedzi głową. — A teraz mów kim jest twoja wybranka i czy poznam ją niedługo. — powiedziała Gryfonka lekko uśmiechając się. To mogła być prawie każda. Po wojnie Wybraniec zmienił się nie do poznania. Był przystojnym, czarnowłosym chłopakiem. Potter rozpromienił się. 
— Zapewne jej nie znasz, ale jest to Ashley Forest z Hufflepuf'u. Widziałaś ją. — speszył się chłopak. Hermiona domyśliła się, ze chodzi o tą piękną blondwłosą dziewczynę z którą go przyłapała. 
— Poznasz ją w najbliższym czasie - dodał, a ona kiwnęła głową.
— Dobrze. Za chwilę kolacja, więc chodź. — mruknęła zamyślona Czekoladowooka. 
— A właśnie! — Przypomniał sobie coś Czarnowłosy. — Jutro mamy wywiad w ministerstwie. — Dokończył po czym jego przyjaciółka jęknęła. 
— Znoowu? Już drugi raz w tym tygodniu! — narzekała dziewczyna. — A dziś jest dopiero środa! — dodała z żalem w głosie. 
— Niestety. — przyznał jej przyjaciel. Od pokonania Voldemort'a Golden Trio oraz inni uczniowie biorący udział w walce przebywali w odnowionym Hogwarcie, aby spokojnie dokończyć naukę.


— Macie piętnaście minut przerwy. — oznajmiła uśmiechnięta dziennikarka. Hermiona polubiła ją co nie zdarzało się za często. 
— To ja idę do łazienki. — burknął szybko Ron wychodząc z dość ciasnego pokoju na co dziewczyna przewróciła oczyma. 
— Ja też się przejdę. — stwierdziła, a Harry kiwnął głową w odpowiedzi. Zostawiła swojego przyjaciela i miłą dziennikarkę po czym zaczęła przechadzać się po ministerstwie. Znajdowali się w departamencie, którego nie znała. Idąc dość mrocznym korytarzem zobaczyła  czarne dębowe drzwi. Zaciekawiona weszła w nie. Jej oczom ukazał się dość spory pokój z słabym migoczącym światłem. Stały tam wielkie półki z różnymi dziwnymi zegarami na których były daty. Dziewczyna wiedziała, że nie powinna się tam znajdować.
— Te zegarki wyglądają trochę jak zmieniacz czasu. — mruknęła sama do siebie. Chodząc i oglądając całe pomieszczenie potknęła się dwa razy przez oświetlenie, które było bardzo słabe. Szła przed siebie, gdy nagle straciła równowagę. Z przyzwyczajenia złapała od razu stojący obok niej złoty zegar. ,
 Podczas upadku zakręciło jej się w głowie. Wstając zorientowała się, że nie jest już w Ministerstwie. Na liczniku był rok 1943.
Znajdowała się w czasach młodości Voldemort'a.